Do napisania tego wpisu zainspirowało mnie wyzwanie z zeszłego tygodnia, jakie przeprowadziłam na mojej grupie na facebooku “e-mail marketing w biznesie online i nie tylko” (oczywiście jeśli Cię jeszcze z nami nie ma, dołącz!).

 

Na fali wyzwania tworzyłyśmy prezenty za zapis na newsletter, a także strony lądowania, którymi później można się było w grupie pochwalić.

Jestem zwolennikiem tworzenia prostych landing page w przypadku prezentów za zapis. (Hej, jak coś jest za darmo, to nikt nie będzie scrollował strony godzinami, żeby się zorientować, o co tak naprawdę chodzi). Jednak jest kilka elementów niezbędnego minimum na każdym – nawet najprostszym LP.

 

O co więc należy zadbać, aby Twój landing page prezentował się odpowiednio i – oczywiście – konwertował jak szalony? 😉

Wspominałam już, że tak naprawdę konwersja zależy od tego, jaki ruch kierujesz na swój landing page. Jeśli jest to ruch “ciepły” – czyli inaczej mówiąc, osoby, które już Ciebie znają, osiągniesz wyższe wskaźniki zapisów. Jeśli natomiast atakujesz popupami (o popupach pisałam tutaj) przypadkowych odbiorców, którzy wchodzą na stronę zapisu, nawet Cię dobrze nie znając, albo targetujesz reklamy na facebooku na osoby, które jeszcze Cię nie znają, to możesz mieć gorsze wyniki.

 

Istnieje jednak kilka uniwersalnych wskazówek dotyczących budowy LP, które pomogą Ci zoptymalizować wyniki

Zapisałam je w formie kilku krótkich kwestii, o jakich musisz pomyśleć, zanim klikniesz “opublikuj” na swojej stronie lądowania. O co więc musisz zadbać?

 

1. Dopracuj headline, czyli główny komunikat obiecujący korzyść. Czy od razu wiadomo, jak człowiek skorzysta, jeśli się zapisze? Czy od razu wiadomo, do kogo jest kierowana oferta, tak żeby oglądający mógł uznać, że to coś dla niego? Przecież nie chcesz zbierać na newsletter przypadkowych ludzi, którzy później nie będą zainteresowani tym, co robisz. Dobrą praktyką jest stworzenie headline w formie pytania, które od razu doprecyzowuje problem. Np. “Nie wiesz jak stworzyć własną galerię ścienną? Mam dla Ciebie rozwiązanie!”. Mam nadzieję, że dziewczyny z grupy nie obrażą się za przykład 😉

 

2. Spraw, żeby call to action było wyraźnie widoczne, najlepiej od razu na ekranie, bez scrollowania strony (o call to action pisałam tu). Czy użytkownik wie, co się stanie, jak kliknie przycisk albo zapisze się? Daj znać – czy to za pomocą checkboxa, czy później w mailu potwierdzającym, że oprócz zapisu po prezent ktoś zapisuje się także na newsletter. Najlepiej daj znać, z jaka częstotliwością planujesz pisać i przypomnij, jakie się będą wiązały z tym korzyści. Czyli: sprawdź, czy przycisk albo formularz do wypełnienia pokazuje się od razu wszystkim przeglądającym, nawet jeśli oglądają stronę z komórki. Nie martw się, później, jeśli strona jest dłuższa, możesz call to action powtórzyć – jest to nawet zalecana praktyka, aby zrobić to ponownie pod koniec strony.

 

3. Użyj kolorów kojarzących się z Twoją marką  lub wstaw swoje zdjęcie z krótkim opisem na stronie. To po to, żebyś nie zlewała się w tłumie podobnych landing page (zwłaszcza, jeśli korzystasz z mailerlite, gdzie teraz jest robionych mnóstwo stron lądowania). Czy ktoś trafiając na Twój landing page, a potem – na Twój fanpage lub www od razu skojarzy, że autorką jest ta sama osoba?

 

4. Oczywiście PRZETESTUJ sam proces zapisu. Najlepiej daj go mamie / koleżance do przetestowania – komuś, kto zupełnie “nie czai” specyfiki Twojego biznesu 😉 W ten sposób uzyskasz cenne wskazówki, czy wszystko jest wystarczająco jasne. Czy na każdym etapie (landing page, mail potwierdzający zapis, mail lub strona dziękuję) jest wiadomo, jaka jest następna akcja, jaką ma wykonać dana osoba?

 

5. Przypomnij o korzyściach w samym formularzu. Zamiast pisać tylko na guziku “zapisuję się”, a nad formularzem “wypełnij formularz”, przypomnij, co się z tym wiąże. Użyj haseł typu “pobieram swój przewodnik!” na guziku, albo nad formularzem “Twoja kopia prezentu X już na Ciebie czeka – daj znać na jaki adres e-mail Ci ją podesłać”?

 

Muszę Wam jeszcze powiedzieć, że jestem bardzo dumna ze wszystkich, którzy brali udział w wyzwaniu i w te kilka dni wykonali tyyyle pracy nad swoimi prezentami!

Gratulacje dla wszystkich raz jeszcze 🙂

I pamiętajcie, że jeśli planujecie sprzedaż swojego pierwszego produktu lub usługi online, to już w poniedziałek startuje pierwsza edycja mojego kursu “Twoja pierwsza sprzedaż online w 5 tygodni“. Został już tylko weekend, aby zgarnąć kurs + narzędzia do budowy stron lądowania właśnie szybciej i bardziej profesjonalnie (DIVI + opimizepress).

Na kurs oferuję gwarancję satysfakcji, czyli jeśli zrealizujecie wszystkie moduły, a nikt nie kupi Waszego produktu, zwracam pieniądze.

Następna edycja dopiero w wakacje, więc jeśli nie chcecie tak długo zwlekać z wystartowaniem ze sprzedażą, to wiecie, co macie robić 🙂

Sprawdź szczegóły kursu

 

Justyna Stańska

Justyna Stańska

Od 6 lat bloguję, a od 3 zajmuję się zawodowo kampaniami e-mail marketingowymi.

Stworzyłam to miejsce, aby pokazać, jak małe firmy i blogerzy mogą skutecznie wykorzystywać newsletter do realizacji swoich celów.
Justyna Stańska

Dzięki!

Przy okazji: chcesz zagadać na fejsie lub twitterze?

Send this to a friend