No i doszłam do tego bardzo złożonego tematu. Omijałam go do tej pory trochę dlatego, że jest w nim jednak sporo kwestii technicznych, specjalistycznych, a uważam, że najpierw trzeba znać podstawy e-mail marketingu, a dopiero potem zagłębiać się w takie kwestie.

 

Ale trzeba w końcu o tym napisać – co sprawia, że Twoje newslettery wpadają do SPAMU?

(i opowiedzieć, bo poniżej skrócona wersja tekstowa, a w transmisji live przekazuję więcej szczegółów i przykładów).

 

Temat wydaje mi się na czasie chociażby dlatego, że wiele startujących biznesów online używa mailerlite (hej, ja sama wciąż też, chociaż zastanawiam się nad zmianą) – i tam właśnie na problemy z dostarczalnością ostatnimi czasy się narzeka.

Tyle że większość ludzi nie rozumie, że dostarczalność maili to proces NIEZWYKLE złożony i sam operator Twojego systemu mailingowego nie jest tutaj najważniejszy!

 

Innymi słowy – sama zmiana operatora systemu nie zawsze rozwiąże Twój problem ze słabą dostarczalnością.

Owszem, są pewne kwestie, które właśnie od operatora zależą, ale jest też wiele innych czynników, które wpływają na to, czy Twoje newslettery wpadają do SPAMu, czy też pojawiają się w skrzynce głównej (lub zakładce OFERTY).

I dzisiaj właśnie chciałabym te czynniki omówić.

 

Pogrupowałam je dla ułatwienia na 5 kategorii.

W wersji tekstowej omawiam je dość krótko, dlatego warto puścić sobie jednak krótką, 15 minutową transmisję poniżej. Serio.

 

5 kwestii, od których zależy to, czy Twoje newslettery wpadają do SPAMu

Tak w zasadzie w ramach każdej “kwestii” należałoby omówić jeszcze wiele czynników i to robię bardziej szczegółowo w transmisji wideo na dole posta.

 

1. Reputacja nadawcy

Najważniejsza moim zdaniem kwestia! Na swoją reputację pracujesz SAMA i nie jest właśnie ona zależna w takim stopniu od operatora systemu mailowego. Kiedy wysyłasz newsletter, skrzynki odbiorcze, zanim go do Twoich czytelników “wpuszczą”, przeprowadzają szybkie testy. I jedną z kwestii, jakie badają, jest właśnie reputacja Twojego adresu e-mailowego, z którego wysyłasz kampanie.

Ale co to dokładnie znaczy? Od czego ta reputacja nadawcy zależy?

W skrócie reputacja ta jest tym wyższa im: bardziej stały, przewidywalny wolumen wysyłanych kampanii; im mniej tzw. “odbić”; bardziej dbasz o zerowy wskaźnik zgłaszania Cię jako spamera; im mniej fałszywych adresów masz na liście (tzw. spam traps); i im bardziej Twoja domena jest “whitelisted”, zamiast “blacklisted”. Wiem, że brzmi skomplikowanie… ale poniżej w transmisji wideo wszystko tłumaczę.

A dodatkowa prosta wskazówka, jak podnieść reputację, w bonusie w poniższym wideo.

 

2. Autentyfikacja – czy ją masz?

Bo zobacz, każdy mógłby wysłać maila z Twojej domeny. Ktoś mógłby się podszyć np. pode mnie i zaczynać wysyłać kampanie z adresu “kontakt@italianamarketing.pl”.

Ale właśnie operatorzy systemów mailowych to uniemożliwiają (i całe szczęście!). Np. w mailerlite jest wymogiem, aby potwierdzić adres e-mail z własnej domeny, zanim skończysz tam konfigurację systemu.

To jednak nie wszystko, co możesz zrobić, aby uniknąć sytuacji, że Twoje newslettery wpadają do SPAMu.

Możesz jeszcze zarządzać samodzielnie autentyfikacją – znajdziesz ją właśnie w mailerlite w głównym menu rozwijanym.

W ten sposób weryfikujesz, że domena rzeczywiście należy do Ciebie (SPF) oraz potwierdzasz, że e-maile z niej wysyłane należą do Ciebie (DKIM – domainkeys identified email).

I warto tam zaznaczyć, że samodzielnie będziesz zarządzać autentyfikacją, tak jak to zrobiłam ja, patrz:

 

3. Infrastruktura mailowa, czyli tutaj dochodzimy do systemu i kwestii dedykowanych IP

Widzisz, dopiero w trzecim punkcie mówię o wpływie samego systemu mailowego na dostarczalność.

Jest to kwestia narzędzi – systemowych (software) oraz rzeczywistego “sprzętu” (hardware), jakich Twój operator używa do wysyłania w Twoim imieniu wiadomości.

I tu zła wiadomość jest taka, że korzystając ze “wspólnego” IP, niejako wozimy się wspólnie na jednym wozie. My, czyli wszyscy klienci mailerlite na przykład.

Czyli Ty możesz wysyłać świetne kampanie i dbać o te wszystkie kwestie, aby do spamu nie wpadać, a ktoś za przeproszeniem będzie miał to w nosie. A w obu tych sytuacjach wysyłanie zachodzi z tych samych serwerów mailerlite. Czyli dostarczalność “średnia” może być obniżona.

Dedykowane “IP” jednak jest zalecane dopiero od wolumenu 200-300 tys adresów na kampanię. Not there yet? Zaciśnij zęby i skup się na pozostałych punktach 😉

PS. Oczywiście jeśli bardzo chcesz możesz wykupić dedykowane IP wcześniej, np. w mailerlite jest to dodatkowy koszt 50 dolarów miesięcznie. Znajdziesz taką opcję w sekcji “billing”.

 

4. Zawartość Twojego maila – czy sama nie prosisz się o SPAM?

To jest to, o czym już często trąbiłam. Wysyłaj treści odpowiednim osobom (czyli osobom, które spodziewają się od Ciebie takich treści). Segmentuj kampanie. Zawsze POMYŚL zanim naciśniesz wyślij: “co mój subskrybent będzie z tego miał?”

PS. jeśli potrzebujesz pomocy ze strategią pisania newsletterów, nie masz na nie pomysłu, to pobierz mój poradnik z 5 taktykami, jak pisać maile, które będą chętnie czytane i otwierane: 

 

Dodatkowe wskazówki odnośnie zawartości, które wpływają na to, czy newslettery wpadają do SPAMu czy też nie: 

  • zadbaj o spójny wygląd kampanii
  • Twoje maile powinny być responsywne (wiem, mamy 2019 rok, ale mimo wszystko część osób NIE PATRZY na to, jak ich newslettery wyglądają na komórkach, serio)
  • w treści maili NIE UŻYWAJ bit.ly
  • wiadomo… nie używaj w temacie i treści spamowych słów albo kapitalików
  • spróbuj wysyłać wersję tekstową wiadomości oprócz tej graficznej (lub przerzuć się zupełnie na tekstowe – pisałam o ich zaletach tutaj i serio, wszyscy “najwięksi” tak robią)
  • jeśli mimo wszystko stosujesz maile graficzne, to stosunek obrazu do tekstu powinien być nie wyższy niż 40:60 (przewaga tekstu)

 

5. Pozostałe kwestie, które pomogą z dostarczalnością

Co jeszcze możesz zrobić, aby zmaksymalizować szansę na to, że Twój mail się w tym spamie nie znajdzie?

  • Możesz używać double opt in zamiast single opt in (po to, żeby później mieć wyższe współczynniki otwarć i kliknięć, lepszą “jakościowo” bazę). O wadach i zaletach i o tym, co to konkretnie jest w powyższym artykule (jeśli jeszcze nie wiesz).
  • Możesz segmentować swoje kampanie.
  • Oferuj banalnie łatwą możliwość wypisu. Serio. Jak ktoś chce odejść, niech to zrobi jednym, dwoma kilknięciami. Jak nie będzie potrafił, to jeszcze się wkurzy i oznaczy Cię jako spamera, a to o wiele gorsze! (patrz też wpis: czytelnicy newslettera odchodzą? to normalne!)
  • zachęć do odpisywania na swoje wiadomości! Jeśli ktoś odpisze, to wysyła to sygnał do filtrów antyspamowych, że te maile są chętnie odbierane i angażują na tyle, że komuś chce się odpisać.

 

I co, dużo tego, prawda?

Wiem, ale o to wszystko należy zadbać, zanim zwalisz winę na tego biednego operatora systemu. Nie wyskakuj z pretensjami, zrób swoją robotę najpierw, ok?

 

PS. Jeśli dotarłaś aż do tego momentu, to bardzo mi miło! Opracowałam się nad tym artykułem i jeśli uważasz, że jest przydatny, proszę PODZIEL się nim z innymi albo chociaż daj lajka, będzie mi jeszcze milej 😀

 

A szczegóły i omówienie dodatkowych “kruczków” w transmisji:

Justyna Stańska

Jestem Justyna i pomagam właścicielkom małych firm lepiej wykorzystać e-mail marketing w sprzedaży swoich produktów. Zwłaszcza w biznesie online!

Dlatego stworzyłam to miejsce.

Dzięki!

Przy okazji: chcesz zagadać na fejsie lub twitterze?

Send this to a friend