Dużo się o tym mówi ostatnio – i słusznie! Bo niestety, według raportów, nawet profesjonalni marketerzy ciągle mają z tym problem i nie wykorzystują w odpowiedni sposób potęgi automatyzacji. Prowadzą działania (i kampanie) ad hock, bez wcześniej przemyślanej strategii i bez poświęcenia czasu na zautomatyzowanie przynajmniej niektórych elementów swoich działań. Co ciekawe, nie dotyczy to tylko email marketingu, ogólnie warto automatyzować, co się da!

 

Tylko automatyzując niektóre czynności oszczędzasz czas, który możesz poświęcić na rozwój swojej działalności!

I to jest główny powód, dla którego warto automatyzować. Przede wszystkim warto więc automatyzować czynności powtarzalne, aby nie robić ich ręcznie. Przykłady? Proszę bardzo:

  • pozyskiwanie nowych subskrybentów na listę powinno odbywać się automatycznie, poprzez umieszczenie we właściwych miejscach odpowiednich formularzy zapisu,
  • pierwszy mail powitalny po zapisie na newsletter powinien wysyłać się automatycznie (ten mail zawiera np. instrukcje, jak odebrać obiecany lead magnet i/lub podziękowanie za zapis),
  • następnie lead nurturing, czyli sekwencja e-maili wprowadzających w Twoją działkę nowego subskrybenta i przywiązujących go do Ciebie, również powinien być zautomatyzowany.

 

Oczywiście automatyzacja może być prostsza i może być trudniejsza.

Email z podziękowaniem za zapis mają chyba wszyscy, którzy posiadają newsletter. Jest to automatyzacja podstawowa, którą oferuje większość operatorów e-mail marketingu (porównanie systemów do wysyłki newslettera znajdziesz tutaj). Natomiast to, co odróżnia świetnie działające automatyzacje, to dalszy krok, czyli automatyzacja lead nurturingu właśnie.

 

Lead nurturing pomaga Ci odkryć, czy masz na liście Twojego idealnego subskrybenta lub potencjalnie klienta

Dlatego warto zrobić go dobrze! Najgorsze, co możesz zrobić, to pozwolić, aby czytelnik o Tobie zapomniał zaraz po zapisie. Pamiętajmy, że największą motywację do zgłębiania tego, co mówisz, odbiorca ma właśnie natychmiast po trafieniu na listę. I teraz masz do wyboru: albo wysyłać kolejne kampanie do tego czytelnika ręcznie i ręcznie analizować wyniki, albo zautomatyzować sekwencję maili.

 

Bardziej zaawansowane systemy do automatyzacji mailingu pozwalają właśnie na automatyzację kampanii według szeregu kryteriów. Jakich? Przykładowo:

  • najprostsza automatyzacja pozwala na wysłanie wiadomości w określonym czasie, np. dzień po zapisie, kilka dni po zapisie, lub o określonej porze dnia lub roku
  • bardziej zaawansowane opcje pozwalają na wysłanie (lub nie wysłanie) określonej treści wiadomości po wystąpieniu danego zachowania odbiorcy, np. jeśli ktoś otworzył maila, jeśli ktoś kliknął w coś w mailu
  • można także automatyzować ścieżki dla uczestnika w zależności od tego, do jakiej listy dołączył, i przygotować kilka automatyzacji określonego typu.

 

Na co nam pozwala takie email marketing automation? Na bardzo wiele! Przede wszystkim zyskujemy…

…informacje o odbiorcy, które pozwolą nam na lepsze poznanie zgromadzonej bazy czytelników i ich potrzeb, a co za tym idzie – segmentację. Dodatkowo oszczędzamy czas. Co prawda “jednorazowo” na przygotowanie automatyzacji i przetestowanie jej należy poświęcić sporo czasu, ale później już selekcjonujemy automatycznie osoby, które są zainteresowane naszym miejscem w sieci. Po kilku takich mailach typu “lead nurturing”, oferujących wartość dla odbiorcy, można też zaproponować pierwszą sprzedaż. Oczywiście na początek za niewysoką cenę, bo jednak odbiorca jeszcze dobrze nas nie zna, ale zawsze.

 

Ja na swoim drugim blogu mam zaplanowaną właśnie taką automatyzację zakończoną sprzedażą mini-kursu w promocyjnej cenie. Mam ją od niedawna, ale już mogę stwierdzić, że działa – tzn. że są osoby, które kupują produkt. Zauważcie, że JEDNOKROTNIE ustawiłam automatyzację, a teraz już nie wykonuję żadnej pracy. Teraz jest to dochód pasywny!

 

A jak wygląda moja automatyzacja? Szczegółów nie powiem – tajemnica zawodowa 😉 Ale mogę Wam pokazać, jak w przybliżeniu wygląda struktura “drzewka”, na jakie trafi czytelnik po zapisie na listę. Poniższe drzewko to jednak nie wszystko – druga część jest wysyłana przez drugiego operatora, mailchimpa (a pierwsza z mailerlite). Dlaczego tak? Kwestia systemów i ich integracji. Niebawem pewnie napiszę z jakich narzędzi do automatyzacji korzystam.

 

email marketing automation przykład

 

Mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Was do stworzenia email marketing automation u siebie. Świat automatyzacji nie kończy się przecież na mailu powitalnym! Można ułatwić sobie też kolejne kroki “dbania” o odbiorcę, o czym świadczy mój powyższy przykład.

boks zapis
 

Justyna Stańska

Justyna Stańska

Od 6 lat bloguję, a od 3 zajmuję się zawodowo kampaniami e-mail marketingowymi.

Stworzyłam to miejsce, aby pokazać, jak małe firmy i blogerzy mogą skutecznie wykorzystywać newsletter do realizacji swoich celów.
Justyna Stańska

Dzięki!

Przy okazji: chcesz zagadać na fejsie lub twitterze?

Send this to a friend