Czy potwierdzać zapis za newsletter? Zdania są podzielone. Oczywiście dla subskrybenta wygodniejsze jest, kiedy tego zapisu nie musi potwierdzać. Woli on, kiedy, na zasadzie natychmiastowej gratyfikacji, od razu dostaje np. ten gratis za zapis, po który w ogóle łaskawie podaje swój adres.

(jeśli jeszcze nie masz takiego prezentu za zapis, to sprawdź jak go zrobić skutecznie, pobierając ten pdf i mini kurs wideo).

 

Ale zanim sobie odpowiemy na pytanie, czy warto to robić, może najpierw właśnie jeszcze podsumowanie, co oznaczają te pojęcia.

 

Chyba nie ma dobrych polskich odpowiedników dla haseł: double opt in czy single opt in, 

ale w skrócie chodzi po prostu o to, czy potwierdzać zapis na newsletter, czy też nie. Czyli czy od razu po wpisaniu adresu e-mail na Twoim formularzu lub stronie zapisu dana osoba od razu zostaje Twoim subskrybentem (single opt in), czy też musi świadomie najpierw odpalić skrzynkę e-mail i kliknąć w link potwierdzający zapis (double opt in).

 

Oba podejścia mają swoje wady i zalety i osobiście stosuję oba, w zależności od sytuacji

Zalety double opt in to na pewno:

  • czytelnik BARDZO świadomie podejmuje decyzję o zapisie – w ten sposób pamięta, że się zapisał, i nigdy nie wyrazi np. zastrzeżenia pt. “zgłaszam jako SPAM, bo nie pamiętam, żebym się zapisywał”,
  • docierają na Twoją listę, do Twojego prezentu za zapis na przykład, tylko Ci najbardziej zainteresowani czytelnicy, którzy rzeczywiście chcą się dowiedzieć więcej na dany temat,
  • jest większa szansa, że po takim potwierdzeniu zapisu czytelnik (jeśli oczywiście zostanie dobrze wprowadzony w Twoją markę) zostanie z Tobą na dłużej, niż jak tylko poda adres, natychmiast ściągnie gratis… i natychmiast o tym zapomni,
  • wykluczasz ryzyko, że ktoś, wypełniając szybko formularz, popełni literówkę w adresie (przez co Twoje maile w ogóle nie będą do niego dochodzić),
  • ALBO też że ktoś wpisze w ogóle fejkowy adres e-mail, aby tylko pobrać materiał… (tak, zdarzają się takie “cfaniaczki”)

 

Natomiast oczywiście double opt in ma też i wady:

  • żyjemy w czasach, kiedy ludziom brakuje cierpliwości – część osób, jeśli nie dostanie prezentu natychmiast, w ogóle nie otworzy następnego maila,
  • oczywiście na etapie potwierdzenia możesz stracić już część osób, która stwierdzi… “a nie, jednak nie, po co mi kolejny newsletter”,
  • kolejny mail po potwierdzeniu zapisu często wpada do ofert czy folderu inne, i część osób w ogóle go nie znajdzie.

 

Mimo jednak tych wad, zdecydowanie polecam w większości przypadków stosować właśnie double opt in

Po prostu dlatego, że może i rzeczywiście zbierzesz tych osób na listę nieco mniej, niż w przypadku single opt in, ale przynajmniej będą to osoby bardziej zaangażowane, zmotywowane, aby stać się Twoim czytelnikiem.

Oczywiście robię też wyjątki 😉 W przypadku “głównej listy” zależy mi na tym, żeby ludzie świadomie potwierdzali zapis (dlatego jeśli chcesz pobrać moją checklistę, musisz przejść double opt in, sorry!), natomiast w przypadku np. jednorazowych akcji, takich jak webinary, czy też, jak się u mnie zaczną, pojedyncze wyzwania na temat skutecznego e-mail marketingu, będą już wtedy miały jedynie single opt in.

 

I oczywiście stosuję single opt in wtedy, kiedy wysyłam do głównej listy czytelników informację właśnie np. o możliwości zapisania się na odrębną listę z webinarem czy inną “akcją specjalną”. Ufam, że już są na tyle zaangażowani, że nie muszę tego dodatkowo potwierdzać.

 

A jak jest u Was? Stosujecie single opt in czy double opt in?

Justyna Stańska

Jestem Justyna i pomagam właścicielkom małych firm lepiej wykorzystać e-mail marketing w sprzedaży swoich produktów. Zwłaszcza w biznesie online!

Dlatego stworzyłam to miejsce.

Dzięki!

Przy okazji: chcesz zagadać na fejsie lub twitterze?

Send this to a friend