Jak pisałam ostatnio w artykule na temat podstawowych wskaźników efektywności e-mail marketingu, open rate jest jednym ze wskaźników, którym mierzymy zaangażowanie odbiorcy.

 

Dla przypomnienia, jeśli nie chce Wam się klikać w powyższy link:

Współczynnik open rate pokazuje nam, ile % ludzi spośród tych, do których skierowaliśmy wiadomość, w ogóle ją otworzyło.

 

Wiadomo, że im wyższy open rate, tym lepiej dla nas…

Chociaż samo otwarcie maila to nie wszystko, czekamy również, aż czytelnik newslettera podejmie jakąś zamierzoną przez nas akcję, typu kliknięcie. Nie zmienia to jednak faktu, że im wyższy OR, tym większa szansa, że ktoś w ogóle w coś kliknie 😉

 

Od czego więc zależy wysokość współczynnika open rate?

Najprościej rzecz ujmując, zależy ona od spraw technicznych (typu: dostarczalność maili, reputacja nadawcy, unikanie słów uznawanych przez filtry poczty za spamowe), oraz od tematu maila. Ale czy tylko temat jest ważny?

 

Temat jest ważny, ale nie najważniejszy.

Przede wszystkim to, czy odbiorcy otworzą Twojego maila, zależy od tego, czy rozumieją, dlaczego go dostali.

Czyli po pierwsze: czy pamiętają, że się do Ciebie zapisali, a po drugie: czy mail jest dla nich adekwatny. Czy odpowiada na jakieś ich zachowanie? Czy z ich poprzedniego zachowania na Twojej liście wynika bezpośrednio fakt, że mogą być zainteresowani kolejną komunikacją tego typu, jaką do nich wysyłasz?

 

Nie da się więc zaplanować adekwatnej komunikacji bez odpowiedniej segmentacji listy. Segmentacja może być bardzo prosta – typu: jeśli otworzyli wiadomość powitalną, to są zainteresowani daną tematyką. Jeśli nie – pewnie ich motywacja do czytania Twoich maili jest na słabszym poziomie. Podstawowe korzyści dotyczące segmentacji omawiam bardziej szczegółowo w tym artykule. 

 

Nie wiesz, co to w ogóle jest segmentacja i jak się za nią zabrać? Sprawdź dodatkowo artykuł o kryteriach segmentacji, jakich możesz użyć, i zacznij już dziś.

 

Jeśli więc nie segmentujesz listy i wysyłasz wszystko wszystkim, nigdy nie osiągniesz zadowalających wyników open rate.

 

Nawet, jeśli będziesz czytać poradniki na temat: jakie tematy maili działają, a jakie nie, jakich słów w temacie używać, itepe. A prawda jest taka, że każdy biznes rządzi się swoimi prawami, każda lista również, więc dopóki nie przetestujesz, to się nie dowiesz, co się u Ciebie sprawdza.

 

Nie wierz więc w magiczne tricki na temat “chwytliwych” tematów. Jeśli odbiorcy nie będą rozumieć, dlaczego dostają Twojego maila, i tak tego maila nie otworzą.

 

Możesz jednak zastosować tych kilka uniwersalnych wskazówek dotyczących tematów, aby nie robić odbiorcy w bambuko:

 

  • nie stosuj click baitów rodem z “faktu”, typu: dzięki tej jednej jedynej rzeczy nauczysz się, jak… Nie wzbudzają one zaufania na dłuższą metę. A jeśli już stosujesz tego typu chwytliwe tematy, upewnij się, że treść maila rzeczywiście realizuje to, co zapowiada temat;
  • zazwyczaj lepiej sprawdzają się tematy krótkie, niż długie;
  • dobrą praktyką jest używanie w temacie imienia odbiorcy, czyli personalizacji;
  • dobrze sprawdzają się też zapytania, osobisty ton.

 

A jeśli nie masz pewności, co się u Ciebie sprawdza, to mam dla Ciebie jedną wskazówkę – testuj!

Większość operatorów systemów do maili umożliwia przeprowadzenie testu AB tematów. Wybierz dwa tematy – im bardziej od siebie różne, tym lepiej! I zaplanuj kampanię, w której przez 4 pierwsze godziny wysyłane są oba, po czym wybierany jest ten skuteczniejszy.

 

Dzięki temu możesz podwyższyć współczynnik open rate nawet o kilkanaście procent!

 

A u Was jakie tematy maili sprawdzają się najlepiej?

Dzięki!

Przy okazji: chcesz zagadać na fejsie lub twitterze?

Send this to a friend